wtorek, 30 stycznia 2007
Jamboree nadchodzi
Mamy nadzieję, że wkrótce takich filmów pojawi się więcej, a ich poziom będzie rósł tak jak poziom naszych harcerskich umiejętności przed Jamboree.
Czuwajmy więc, a mówiąc jak nasi bracia: "Be prepared!"
sobota, 27 stycznia 2007
Ciekawostka z wyższych sfer
...o człowieku, który się pytaniom nie kłania, czyli ministrze Przemysławie Edgarze Gosiewskim. Bo to nie jest wcale jego prywatna zaleta ani ułomność. Nagle zdaliśmy sobie sprawę, że rzecznikiem rządu jest harcerz, i to, co się dzieje w gabinecie premiera Kaczyńskiego – to po prostu nieustanne podchody połączone z akcją zdobywania różnych sprawności. W dziedzinie nieodpowiadania na proste pytania dziennikarzy minister Gosiewski chce być lepszy od ministra Dorna, a ten przecież wysoko stawia poprzeczkę. Sprawność „zawsze wrócę do rządu” zdobyli już wicepremierzy Gilowska i Lepper; o tytuł „bierna, ale wierna” ubiegają się dwie rządowe Anny. Tylko sprawności „robię coś pożytecznego” minister Dziedziczak zapomniał włączyć do zabawy.Co tu dużo mówić, prosto widzą ten nasz system redaktorzy "Przekroju". Proponuje Dobrego Duszka - trochę więcej optymizmu: polityka to nie cały świat
piątek, 19 stycznia 2007
z Na Tropie
http://natropie.zhp.pl/content/view/189/ - częsć 1 "Harcerstwo jako firma"
http://natropie.zhp.pl/content/view/252/2/ - częsć 2 "Batonik żbozowy- smaczny i zdrowy"
PS. Przepraszam za braki literek "s" i "z" z kreseczkami i kropeczkami. Komputer na SGH oraz system bloggera, robi z tym jakies bardzo dziwne rzeczy.
środa, 3 stycznia 2007
O duszach troszeczkę rogatych
http://mateusz.pl/mt/pk/pk-odtr.htm
PAWEŁ KOWALSKI SJ
O duszach troszeczkę rogatych
Zacznijmy nieco poetycko… Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak czuje się płonący zwitek kory brzozowej? Albo jak to jest być gałązką pełną wysuszonego igliwia, która spala się w ognisku? Albo, co czułby wesoły płomień sosnowy, gdyby wiedział ile ciepła daje osobom, które przy nim się grzeją? Jeśli chciałbyś wiedzieć jak to jest – zostań harcerzem albo, chociaż jezuitą.
Co ma wspólnego bycie jezuitą i harcerzem? Odpowiedź brzmi: duchowość, którą żył św. Ignacy Loyola, założyciel Towarzystwa Jezusowego, czyli jezuitów. Nie będę tutaj przytaczał całej jego historii. Wspomnę tylko, że Ignacy żył w XVIw. Został wychowywany na rycerza i był nim całe życie, zarówno na dworach jak i później w klasztorze. Ignacy jest też twórcą specyficznej duchowości, o której będziemy tutaj często mówić.
Duchowość – z czym to się je?
Co to jest ta „duchowość”? Wydaje mi się, że jest to sposób, w jaki człowiek odnajduje Pana Boga w swoim życiu. Duchowość to moja osobista droga, na której Pan Bóg pozwala mi Siebie znaleźć. Tak to zostało jakoś przez Niego wymyślone, że nikt na takiej drodze nie idzie samotnie. Duchowość, pomimo że jest czymś indywidualnym, łączy ludzi, którzy odnajdują w niej jakieś cechy wspólne. Swoją duchowość mają zakony i… harcerze.
Duch ognia
Imię Ignacy, pochodzi od łacińskiego „ignis”, czyli ogień. Osobiście wydaje mi się, że wzorcowo oddaje ducha Ignacego Loyoli. Co dokładnie przez to rozumiem powiem trochę później. Harcerz to też człowiek ognia. Jak mówi stara harcerska piosenka obozowa: Siedzą harcerze przy płomieniach/ ciepły blask ognia skupia ich/ wszystko co złe to szuka cienia/ do światła dobro garnie się („Już rozpaliło się ognisko”).
Obozowy dzień zazwyczaj kończy się obrzędowym ogniskiem. Taki ogień to nie kilka brudnych badyli rozpalonych rozpałką do grilla. Wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego tyle troski przykłada się do tego obrzędowego ogniska. Dlaczego ustanawia się strażnika ognia, który będzie go strzegł? Dlaczego towarzyszy temu specjalny obrzęd? Dlaczego ognisko rozpala się od jednej zapałki, a jeśli się nie uda od razu to ludzie rozchodzą się do namiotów na spoczynek? Po co tyle zwyczajów ogniskowych? Mówi się, że ognisko to coś, co skupia ludzi, co daje specyficzny klimat pełen zadumy i podniosłości. Moje pytanie zawsze brzmiało, co dokładnie skupia harcerzy? Czy jest to ognisko samo w sobie, czy też coś więcej? Długo nie mogłem znaleźć odpowiedzi, aż pewnego dnia odpowiedź przyszła sama.
Faktycznie przy ognisku człowiek czuje się jakoś lepiej, jakoś inaczej. Ludzie są braćmi i siostrami, czuje się łączność z tymi, o których drużynowy mówi gawędy. Ale ognisko jako takie jest wyrazem – symbolem tego, co czujemy. Jest unaocznieniem czegoś, co trudno sprecyzować, czegoś pomiędzy radosnym braterstwem a przyjaźnią. Jest widzialnym znakiem tego, co niewidzialne. Dlatego kiedy mówimy, że ogień nas skupia, mamy na myśli, że tak naprawdę skupia nas przyjaźń, ten jedyny Harcerski Duch. Harcerski Ogień płonie, spala, rozświetla i ogrzewa.
Duch płonie, czyli twój osobisty Fundament
Harcerz, składając przyrzeczenie, obiecuje m.in., że będzie całym życiem służył Bogu i Polsce. Wydaje mi się, że szczególnie cenne dla harcerstwa może być próba odpowiedzi na pytanie: dlaczego ja mam w ogóle to robić? Przecież dużo wygodniej jest siedzieć w domu i nie przejmować się niczym, niż pracować dla dobra innych.
Stary druh Ignacy Loyola podpowiedziałby nam, że nasza służba to tak naprawdę odpowiedź na Łaskę Pana Boga. A Łaską jest choćby to, że żyjemy. Żyjemy nie sami dla siebie, ale dla konkretnego celu – wziąć udział w bojach ze złem, jako dobry żołnierz (harcerz) Jezusa Chrystusa (por. 2Tm2,3). „Życie człowieka to trwanie z Bogiem na wieki. Bóg dał nam życie, aby nasza miłosna odpowiedź, pozwoliła Bożemu życiu napełnić nas bez ograniczeń. Wszystkie rzeczy na świecie są darami Boga, ofiarowanymi po to, abyśmy jeszcze łatwiej mogli Go poznać i bardziej pragnęli odwdzięczyć się za otrzymaną miłość.” (Dawid Flaming SJ, na podstawie Fundamentu św. Ignacego)
Czyli harcerz, tak jak Ignacy Loyola płonie dla Boga, ale jest również świadomy, że to nie on dokłada do swojego ognia. Płonąć Bożym ogniem oznacza pozwolić Bogu, aby do niego dokładał. Pozwolić Bogu być Strażnikiem mojego Ognia.
Ogień spala, czyli harcerskie ramię pręż, słabość krusz, Ducha tęż, Ojczyźnie miłej służ. („Hymn harcerski”)
W książce T. Kwiatkowskiego Zwyczaje i obrzędy harcerskie opisano zwyczaj wtajemniczenia nowego harcerza – „biszkopta”, polegający na włączeniu go w Krąg Ognia. Drużynowy zwraca się do niego: „Co skłoniło cię do przyjścia do naszego kręgu?” On zaś odpowiada: „Chcę być z wami w kręgu ognia i w tym ogniu spalić swe złe myśli”.
Ogień ma wymowę czegoś, co pozwala dążyć do bycia lepszym. Ogień – Duch Harcerski sprawia, że łatwiej iść naprzód i piąć się wzwyż, by zdobyć upragniony szczyt ideałów – harcerski krzyż (por. „Idziemy w jasną”). Harcerstwo to wieczne przełamywanie swoich słabości by osiągnąć szczyt, wzór harcerza – godność Harcerza Rzeczypospolitej. Jednym z głównych elementów metody harcerskiej jest zdobywanie stopni i sprawności, a te w swej istocie to zdobywanie nowych umiejętności bazujących na własnych zdolnościach, oraz walka ze swoimi wadami. Walka, która często wiąże się z codziennymi zmaganiami, która bywa wieńczona czymś wielkim i nadzwyczajnym – wyczynem.
Co jest w tym ignacjańskiego? Widzę tu dwa elementy. Pierwszy to zasada, aby czynić przeciwko swoim wadom. Ignacy zauważył, że skoro to, co złe i słabe jest wrogiem dobrego, to aby osiągnąć szczyt trzeba dołożyć wszelkich nawet największych starań. Trzeba czynić dosłownie wszystko, aby zwyciężyć. Jeżeli moją wadą jest uleganie pokusie nadmiernego odwlekania nauki, to powinienem ustalić sobie żelazny czas, który codziennie będę na nią przeznaczał. Skoro jestem harcerzem, to walczę z tym, co we mnie słabe, aby lepiej służyć Bogu. To, co mi przeszkadza w dążeniu do celu na pewno nie pochodzi od Boga, dlatego powinienem to odrzucić. Ta logika jest tak prosta, że aż bolesna.
Druga zasada nazywana jest łacińskim słówkiem magis, które tłumaczy się polskim bardziej. Chodzi o to, aby człowiek ciągle chciał czynić bardziej dla Pana Boga, i bardziej dla innych. Być człowiekiem magis to nie ustawać w staraniach, aby być lepszym. To wymagać od siebie, chodźmy inni ode mnie nie wymagali (por. Jan Paweł II)
Duch rozświetla, tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca Waszego.
Ojciec święty Jan Paweł II opisują wymowę słowa „czuwać” powiedział kiedyś, że ma ono wymiar jednoznaczności. Czuwać, to znaczy trwać przy ideałach. Innymi słowy wtedy, kiedy świat szuka półmroku, czy też półcienia, harcerze trwają przy ogniu ideałów, które rozświetlają mrok. Biblijne porównanie do światła na świeczniku jest tu chyba jak najbardziej na miejscu. Kiedy patrzę na zapaloną świecę, która jest ustawiona na świeczniku stojącym na stole zaczynam trochę rozumieć co to znaczy trwać mimo wszystko, mimo tego że jest się otaczanym przez ciemność. Płomyk takiej świecy jest przedłużeniem, czy też znakiem wielkiego ognia ideałów, ale mimo to może czuć się samotny. Nie dziw więc, że człowiekowi, który stara się być światłem może być trudno, zwłaszcza kiedy otacza go tylko mrok. Każdy harcerz nosi w sobie płomyczek rozświetlający mrok zła na świecie. Te płomyki jednoczą się przy ognisku, ale co dzień na bywa, że są same.
Ogień ogrzewa
Ktoś kiedyś powiedział, że w harcerstwie znane benedyktyńskie hasło módl się i pracuj powinno być sformułowane pracuj i módl się. Harcerstwo na pierwszym miejscu stawia pracę – służbę. Bł. Phm. Wincenty Frelichowski, patron harcerstwa wskazywał, że harcerska służba sama staje się modlitwą. Podobnie jak ognisko ogrzewa zgromadzonych, tak też i harcerz spędzając znaczną część swojego harcowania wpatrując się w płomienie pragnie być użyteczny, zarówno dla innych druhów jak i dla społeczeństwa. Już małe zuchy starają się wypełniać ten trudny punkt Prawa Zucha, który mówi, że wszystkim z Zuchem jest dobrze. To jest esencja przyrzeczenia harcerskiego – służyć Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim. Harcerstwo bazuje na bardzo prostym odruchu ludzkiego serca, które aż się wyrywa żeby pomagać ludziom.
Ogień dąży w górę
Greccy filozofowie patrząc na ogień mówili, że dąży w górę bo tam jest jego naturalne miejsce. Podobnie kamień spada do środka Ziemi, bo tam jest jego miejsce. A jakie jest nasze najlepsze miejsce? Harcerz najlepiej czuje się w otoczeniu natury. Tam zaś siedząc przy ognisku patrzy w gwiazdy i tęskni za Domem, ale nie za domem w mieście.
Ignacy Loyola uważany jest za twórcę modlitwy Słowo Odwieczne, która jest nazywana modlitwą skauta. Może właśnie, dlatego że w sposób bardzo syntetyczny streszcza to, co najważniejsze w duchowości sakuta, i harcerza. Oddajmy więc głos staremu druhowi:
Słowo Odwieczne,
Jednorodzony Synu Boży,
proszę Cię, naucz mnie służyć Ci tak,
jak tego jesteś godzien.
Naucz mnie dawać, a nie liczyć,
walczyć, a na rany nie zważać,
pracować, a nie szukać spoczynku,
ofiarować się, a nie szukać nagrody innej
prócz poczucia,
że spełniłem Twoją Najświętszą wolę.
Amen.
Paweł Kowalski SJ
sobota, 23 grudnia 2006
Mitsubishi Lancer
(...)W swoje brudne łapską wziął ją Jaś "Mitsubishi Lancer", kierowca rajdowy klasy I R z ambicjami do II R a dodatkowo podharcmistrz i szef kręgu instruktorskiego przy "Siódemce"(...) s.10Lancer to po prostu instruktor opisany w książce, który poza nieco groteskową dziś funkcją szefa kręgu instruktorskiego, charakteryzuje się jeszcze jedną niespotykaną cechą: ma pasję i profesjonalnie ją realizuje. Jeżeli startował na Karowej (dla niewtajemniczonych: Odcinek Specjalny Rajdu Warszawskiego, rozgrywany na ślimaku na ulicy Karowej, startują w nim uczestnicy Mistrzostw Polski), to na pewno traktuje uprawnianie tego sportu poważnie. Szkoda, że to tylko fikcyjna postać.
(...)A tamten, rozrośnięty w barach i przysadzisty blondas, jeśli dobrze pamiętam z opisu - to Jaś, zwany "Mitsubishi Lancer" ... Widziałem cię na Karowej, całkiem nieźle, gdyby nie to spotkanie z latarnią... (...) s.21
Paweł Wieczorek "Wzgórze Rosiczki" Wyd. Kraina Formatów, Łódź 2006
Namawiam wszystkich czynnych instruktorów, szczególnie tych którzy rozpoczynają swoją instruktorską drogę, żeby rozejrzeli się dookoła siebie. Czy widzicie wielu instruktorów, którzy poza działalnością harcerską, mają zainteresowania i poważnie je rozwijają? Czy widzicie instruktorów którzy w swoich dziedzinach (naukowych, sportowych czy jakichkolwiek innych) osiągnęli sukces? Być może u Wielkiego Brata jest z tym lepiej, ale w ZHRze sprawa kuleje. Kiedy szukam takich w mojej okolicy, przychodzi mi na myśl tylko jeden, znany gdzieniegdzie pod pseudonimem Człowiek-Radio. Swoją radiową pasję, wykorzystuje w pracy i służbie, robiąc kawał naprawdę dobrej roboty. Wydaje mi się, że nie jestem specjalnie mało spostrzegawczy, więc pozwalam sobie na generalizację i przyjmuję, że brakuje nam instruktorów-pasjonatów. Ja sam często łapie się na tym że, gdy mówię o własnych zainteresowaniach chcę wymienić "harcerstwo". Ale czy to rzeczywiście powinno być moje zainteresowanie?
Dlaczego tylko jeden przykład? Z czego wynika tak uboga reprezentacja instruktorów pasjonatów? Moim zdaniem jest to przede wszystkim kwestia problemu łączenia życia zawodowego / studenckiego z harcerskim. Duża część instruktorów (w tym autor - przyp. jasia) nie radzi sobie z tą podstawową umiejętnością, a co dopiero gdy chce się do tego dołączyć jakieś hobby. Nie wiem czy w ogóle jest taka możliwość. Czy wobec tego Lancer jest postacią nieprawdziwą, nieistniejącą, niemożliwą? Bardzo źle świadczyłoby to o naszej organizacji, jeśli blokowałaby rozwój zainteresowań instruktorów. Brakuje nam również wsparcia i przykładu. Rzadkie przykłady instruktorów pasjonatów, mało okazji do rozwoju. A przecież taki instruktor, to może być znakomita pomoc w specjalizacji harcerstwa, tak niezbędnej w czasach wielu atrakcyjnych alternatyw.
Jak to zmienić? Jak zwykle metodyczny rzuci parę pomysłów, licząc na to że ktoś nas czyta :)
- Wprowadzenie modelu struktury w hufcu/chorągwi, która skupiałaby zainteresowanych tym samym tematem. Coś na kształt sekcji wędrowniczych.
- Wsparcie materialne dla sekcji (to w końcu może być znakomity środek motywacyjny dla instruktorów).
- Ubogacenie zestawu sprawności, zwłaszcza tych na mistrzowskim poziomie.
- W chwili obecnej ze względu na słabość korpusu instruktorskiego raczej nie wykonalna, ale być może w przyszłości: obowiązkowe uczestnictwo instruktora w jednej z sekcji tematycznych
- Nacisk na ten punkt podczas spotkania z Komisją Instruktorską.
- Wykorzystanie byłych harcerzy - specjalistów w danej dziedzinie.
wtorek, 28 listopada 2006
Jedna organizacja, jeden mundur?
PS. Nemo zamknął HO. Szakunec!
wtorek, 21 listopada 2006
scouting (czyt. skauting)
Portal (moim zdaniem, w tym przypadku, to zbyt szumne słowo) scouting.pl ma zajmować się zupełnie innymi sprawami.
Zasadniczo stawia sobie trzy cele:
- wspierania braterstwa międzyorganizacyjnego
- dokumentowanie historii harcerstwa
- wspieranie cennych idei i inicjatyw metodycznych.
Na razie są to tylko zamierzenia, ale...
Ta inicjatywa ma szanse powodzenia, moim zdaniem szczególnie jeżeli chodzi o pierwszy i trzeci cel. Jakie są przyczyny tak optymistycznej oceny?
- osoba inicjatora - Szwejk czyli Marek Gajdziński jest znakomitym instruktorem, guru dla wielu (i dla nas pewnie też). Zaczyna to brzmieć jak znana skądinąd harcmistrzowska wazelina, więc skończmy na tym. Zna się i tyle. Zna się na braterstwie, zna się na metodyce. Poza tym, to on kiedyś stworzył HOPR!
- autentyczna potrzeba braterstwa między harcerzami wszystkich kolorów i napisów na plakietkach. Internet i serwis taki jak ten może to zadanie bardzo dobrze spełniać. Zwłaszcza gdy będzie się tak otwartym jak scouting.pl - bardzo spodobał mi się pomysł z losową kolejnością linków do wielu organizacji - wreszcie równość.
- potrzeby kolejnych solidnych i przemyślanych inicjatyw metodycznych takich jak HOPR. Gdyby powstała jeszcze chociaż jedna taka akcja, o ileż posunęlibyśmy się do przodu.
Niestety, ja w ciemnych kolorach widzę projekt dokumentacji harcerskiej, zwłaszcza tworzonej w taki sposób, jak proponuje to redakcja wortalu. Bo potrzeba bardzo dużo czasu, aby umieszczać historię swojej drużyny w internecie. A jak wiadomo drużynowym brakuje dwóch rzeczy: snu i czasu. Niknie tez potrzeba notowania historii, nad czym szczerze ubolewamy. Mam propozycję dla autora: a gdyby tak stworzyć e-mailową listę drużynowych i chętnych do opisywania swoich jednostek, na którą raz do roku (np. pod koniec) rozsyłano by prośbę o opisania kończącego się roku w kilku zdaniach. Taki opis odsyłałoby się redakcji, która umieszczała by go na stronie. Może w ten sposób udało by się zachować w pamięci harcerską prehistorię. Ja bym się na taką listę wpisał.
Oo, jak się przyjrzałem (ten teskt przeleżał w szufladzie jakieś 2 tygodnie) to moje postulaty zostały spełnione. Tym lepiej dla nas. Chyba także się zapiszemy
Niechaj żywi nie tracą nadziei. Szwejku! Metodyczny jest z Tobą i scouting.pl!
środa, 8 listopada 2006
poniedziałek, 6 listopada 2006
Skauting.pl – To dumnie brzmi
Kiedy w pole adresowe mojej przeglądarki trafił (całkiem niedawno, ale nieprzypadkowo) link do tego serwisu, moje oczekiwania były, nie ukrywam, niemałe. Wszakże, na harcerskim szlaku sieciowych wypraw nie ma, w tej chwili, zbyt wielu interesujących miejsc do odwiedzenia, a jeszcze mniej jest takich, w które zagląda się częściej. Dlatego, kiedy strona załadowała się, a ja zlustrowałem z zaciekawieniem logo, gdzie stoi wyraźnie napisane: „skauting.pl: niezależny portal harcerski”, a następnie resztę serwisu, oczy zaświeciły mi się niezwykle jasno.
Niestety, po chwili zgasły. Jak piszą twórcy strony: "Portal skauting.pl to największa strona w polskim internecie tworzona przez harcerzy dla harcerzy. Jest to miejsce otwarte dla wszystkich – wierzymy, że zbiorowa mądrość wszystkichskautów jest o wiele bardziej wartościowa, niż wiedza wąskiej grupy redaktorów." Brzmi zachęcająco. Wygląda, niestety, zdecydowanie mniej.
Zgodnie idee fix bloga rozpocząłem metodyczne przeglądanie i ocenianie zawartości Skautingu.pl .
Strona jest podobno:
- "Niezależna" - Nie chodzi tu bynajmniej o jakieś animozje dotyczące pomijania lub forsowania wizji, pomysłów, przekonań którejś z Organizacji Harcerskich Jednak czytając część artykułów (o ich zawartości dalej) odnosi się wrażenie, że są one (zapewne tak jak twórcy) mocno związane z FSE. Oczywiście nie powinno być to plamą na honorze serwisu, który traktuje o skautingu, jednak brakuje jakiejś przeciwwagi - np. dla artykułów takich jak Funkcja i obowiązek , traktujących o funkcjach w zastępie w... "Zawiszy". Teraz mógłbym stworzyć też teorię spiskową, w której to artykuły tej jednej organizacji są wyróżniane na Stronie Głównej, a "Zawisza" wymienione jest jako pierwsze w artykule o 1% i tak wyszukiwać jeszcze inne przykłady. Na szczęście, to zapewne tylko przypadek więc nie będę snuł takich przypuszczeń
- "Największa" - Lista artykułów jest całkiem duża. Wydaje mi się, co prawda, że niektóre serwisy mogą pochwalić się podobnie obszerną zawartością, ale wybaczam użyty przez autorów strony przymiotnik. Na liście znajdują się czasem artykuły dość zaskakujące (jak Czyszczenie konia) lub przedrukowane/przepisane/zaczerpnięte z innych źródeł (o czym również dalej)
- "(...)tworzona przez harcerzy dla harcerzy(...)" - Moim zdaniem to nic nadzwyczajnego. Nie ona jedna przecież. Chyba każdy serwis traktujący o harcerstwie tworzony jest przez harcerzy, a jego odbiorcami są również posiadacze harcerskiego krzyża. Ale może się mylę.
- "(...)że zbiorowa mądrość wszystkich skautów jest o wiele bardziej wartościowa, niż wiedza wąskiej grupy redaktorów." Nie przekonuje mnie to do końca. Dlaczego? Otóż od dawna twierdzę, że dzielenie się swoimi pomysłami dotyczącymi prowadzenia: drużyny, zastępu czy hufca jest znakomitym pomysłem. Jednak przeglądanie różnych serwisów o tematyce harcerskiej pokazało mi, że nawet "wąska grupa redaktorów" niejednokrotnie pozwala na opublikowanie zwyczajnych gniotów. Jest to groźnie, nie dla drużynowego, bo ten powinien już poradzić sobie z selekcją materiału, ale np. dla zastępowego, który bezkrytycznie może przekopiować nietrafione pomysły z internetu do zastępu. Z tego powodu stworzenie harcerskiego Hyde Parku jest dla mnie nieco ryzykowne - chyba, że kontrola nad takimi materiałami będzie prowadzona niezwykle rzetelnie. Należy wspomnieć tutaj, że cały serwis opiera się na systemie Wiki (czyli takim jak Wikipedia). Każdy więc może dodać co zechce, a także modyfikować już istniejące artykułu.
A co z zawartością? Otóż pod całkiem ładnym opakowaniem (szata graficzna), kryje się, jak już wspomniałem, niezgorszy zbiorek artykułów. Czy są ciekawe? Czy się do czegoś przydadzą? Na pewno. Nie ma jednak tutaj, tego co jest bardzo ważne - różnorodności i stopniowania trudności. Materiały dostępne obecnie skierowane są do zastępowych lub szeregowych harcerzy. Dla instruktorów, ciekawych informacji jest jak na lekarstwo. Oczywiście można potraktować cały serwis jak vadamecum - takie ABC skautingu - wtedy jest nieźle, chociaż brakuje niektórych znaczących artykułów (np. z zakresu historii). Ciekawe wydają się artykuły dotyczące wykonywania różnych przedmiotów, czy czysto praktyczne - np. przykłady szyfrów. Wspominałem już wcześniej, że serwis korzysta z wielu źródeł i część artykułów to "przedruki". Nie ma w tym nic złego dopóty nie są one przekopiowane metodą ctrl+c, ctrl+v bez informowania o ich źródle. Oczywiście zależy to głównie, od użytkowników.
Na koniec warto wspomnieć, że w skład serwisu wchodzi kilka subserwisów, m.in. blog.skauting.pl (nawet ciekawy pomysł, ale dość uciążliwy w obsłudze interface i trochę chaosu w tekście), leksykon.skauting.pl (dobry pomysł, nawiązując do Vadamecum o którym mówiłem, ale wykonanie pozostawia wiele do uzupełnienia) oraz wiadomosci.skauting.pl (czyli co w lesie piszczy - newsy z różnych stron harcerskiego szklaku).
Po przeczytaniu takiego tekstu może się wydawać, że strona którą opisałem jest do... niczego, albo że autorowi tych wynurzeń nicsię nie podoba i woli krytykować, niż samemu robić. Otóż nie. Chciałbym na finiszu zapewnić, że idea takiego serwisu jest mi bardzo bliska i chciałbym, żeby moi harcerze mogli z niego czerpać pełnymi garściami. Jednak w tym celu trzeba wziąć sprawy we własne ręce, samemu napisać kilka artykulików, notatek i opisać kilka zagadnień. Dzięki systemowi Wiki, to my mamy wpływ na kształt serwisu. A więc do dzieła! Możemy udowodnić sobie samym i innym, że harcerze nie gęsi, że o siebie i swoją sieć zadbać potrafią. Piszmy więc... I myślmy więcej.
----
Korzystając z okazji chciałbym zareklamować system dodawania komentarzy. Kliknij na link tutaj poniżej. I zostaw swoją cenną opinię. Dziękuję.
niedziela, 5 listopada 2006
Refleksje o harcerstwie i wychowaniu
Parę dni temu dostałem do ręki piękną książkę. Piękną podwójnie, bo raz że bardzo mądrą , a dwa bardzo, bardzo ładnie wydaną.Nasze książki (wydawnictwa ZHR) są towarem poszukiwanym przez wielu ludzi, nie tylko z naszej organizacji. To, że wydajemy pozycje, bardzo ważne i bardzo potrzebne nie powinno zwalniać nas jednak z obowiązku wydawania ich w ładny sposób. Poprzednie, zielone i szare okładki książek Wydawnictwa ZHR miały tylko jedną zaletę - od razu można było poznać, kto je wydrukował. Poza tym, raczej nie zachęcały do czytania. Książka którą trzymam w ręce jest inna - profesjonalnie, interesująco , a także czytelnie oprawiona i wydana. Ma ładną okładkę, dobry i interesujący tekst na czwartej stronie okładki, przejrzysty i czytelny układ stron oraz miłą dla oka czcionkę. Tę książkę widzicie obok - prawda, że sama chce się czytać?
A gdy już otworzy się książkę, widać zupełnie inny świat. Proste, bardzo mądre i mimo czasu, który upłynął od ich napisania, bardzo aktualne słowa o instruktorskich zadaniach, tożsamości ZHRu i historii harcerstwa. Dla każdego instruktora i kandydata na. Bardzo polecam!
Oby następne książki, które wyda ZHR były równie piękne i równie mądre. Tę, według mojej wiedzy, wydała wybrana w przetargu spółka ZHR Poznańczyk - oby wygrywała te przetargi jak najczęściej.
