niedziela, 23 grudnia 2007

Kompas i toporek

Gawęda amerykańska : adaptowana od Skauta-Samotnej Gwiazdy

Zobaczcie - biorę do ręki kompas. Do czego on służy? Tak jest, pokazuje kierunek. A jak pokazuje ten kierunek? Zgadza się - czerwona strzałka wksazuje na północ. Kiedy patrzysz na kompas, tam gdzie pokazuje strzałka, jest północ.

Teraz biorę do ręki toporek. Do czego on służy? Tak macie racje, można go używać w harcerstwie i poza nim. Do czego można go użyć?

//Drużynowy przykłada toporek do kompasu. Igła odchyla się, wskazując na ostrze.

Zobaczcie teraz północ jest w innym miejscu.

//Drużynowy przesuwa toporek, wraz z nim przesuwa się igła.

A teraz tu. Co się dzieje?
Toporek przyciąga igłę i kompas wskazuje zły kierunek?

Obydwu tych narzędzi używamy w harcerstwie, ale można ich też użyć poza nim. Ułatwiają one wykonanie pewnych zadań. Prawo i Przyrzeczenie Harcerskie działają tak samo. To nie są tylko regułki, które musisz zapamiętać aby zdobyć stopień, to są wartościowe narzędzia, które tak jak kompas , pomogą ci mieć lepsze życie, zarówno w hacerstwie jak i poza nim. Naucz się używać tych narzędzi jak najczęściej.

Takie same odchylenia jak toporek na kompasie może w waszym życiu powodować wiele innych rzeczy. Mogą tak samo odchylać wasz kierunek od tego prawidłowego. Tak jak łatwo rozpoznać metal który odchyla igłę kompasu, ak samo można nauczyć się rozpoznawać rzeczy które odciagają nas od dobrego kierunku wyznaczonego przez Prawo i Przyrzeczenie Harcerskie. Kierunku służby Bogu, Polsce i bliźnim. Kierunku uczciwości i skuteczności. Kierunku dobrego życia.

Jeśli nauczysz się używać tych dwóch narzędzi, które daje ci harcerstwo - Prawa i Przyrzeczenia Skautowego, staniesz się na pewno lepszą osobą.

niedziela, 9 grudnia 2007

Cerkiewka

Przedstawiamy wam fragmenty opowiadania harcerskiego, które napisał nasz przyjaciel. Zgodził się on na publikację, pod warunkiem, że będzie mógł przeczytać Wasze komentarze. Komentujcie więc, może przekona go to do opublikowania całości.

Fragment opowiadania "Cerkiewka"

Wszelkie fakty przytoczone w poniższym tekście, jeżeli nie są prawdziwe, pozostają zmyślone.

SKARB NA SZLAKU

W niedzielę, 1. listopada b.r. państwo Barbara i Jan Trąbińscy odnaleźli u podnóża Lackowej fragment legendarnego „skarbu Łemków”. Małżeństwo to od ponad dziesięciu lat zajmuje się badaniami kultury łemkowskiej, jednak dopiero w zeszłym roku natrafiło na ślady tego niezwykle cennego zabytku kultury materialnej. W żmudnych poszukiwaniach pomagali turyści, miłośnicy Beskidu Niskiego. Wszystkie znalezione eksponaty będzie można oglądać wkrótce w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Sanoku.

W jutrzejszym wydaniu znajdą Państwo wywiad z Petro Murianką, który opowie w nim szczegóły legendy skarbu Kniazia Jura.


    3. listopada b.r. PRZEGLĄD BESKIDZKI

***

Pociąg relacji Warszawa Wschodnia-Zagórz zatrzymał się niespodziewanie w szczerym polu. Kostek uniósł leniwie głowę, która dotąd wspierała się na ramieniu Godota. Za oknem było zupełnie ciemno. Pomyślał, że pewnie zasypało tory, w końcu mają grudzień i zmierzają w górzysty teren. Delikatnie zmienił więc pozycję do spania, wykonując skomplikowane akrobacje przełożył nogi na przeciwne siedzenie, nie budząc przy tym ani Szefa, ani żadnego z uczestników wyprawy. Chciał zasnąć jak najszybciej, ponieważ w czasie tego weekendu ostatnią rzeczą na jaką znajdą czas będzie sen, a w dodatku urocza obsługa pociągu od początku nie ułatwiała im odpoczynku. Ich bilety i legitymacje sprawdzane były po każdej większej stacji czyli, jak szybko zsumował, już pięć razy. Jednak dłuższe spanie, widać, nie było mu dane. Drzwi do przedziału odsunęły się niespodziewanie.

- Dzień dobry. Stoimy właśnie przed Łańcutem, pociąg musiał zatrzymać się z powodów technicznych. Prawdopodobnie ruszymy dalej za dwie godziny. - szorstki głos kierownika pociągu w połączeniu z oślepiającym blaskiem pociągowej jarzeniówki obudził skutecznie wszystkich sześciu wędrowników z Granatowej Trójki, rozlokowanych w miarę równomiernie w przedziale. Zanim jednak w pełni uświadomili sobie, co się stało, drzwi już były zamknięte, a kolejarz uszczęśliwiał podróżnych w kolejnym przedziale.

- No to sobie pospaliśmy, nie ma co. - wymruczał przeciągając się zamaszyście Miętus.

- Spać można i teraz. - Szef wstał i zgasił światło. - Dobranoc po raz enty. - Jednak nawet ich drużynowy nie miał racji. Inni podróżni wylegli ze swoich norowatych przedziałów i rozpoczęli przechadzanie się po wagonie, a spacerując snuli hipotezy dotyczące przyczyny postoju pociągu. W pewnym momencie było tak głośno, że przejeżdżający torem obok pociąg towarowy usłyszeli dopiero wtedy, gdy przetoczył się za oknem.

- No dobra. Książę, Godot, Kostek i Miętus próbują spać. Ja teraz trochę powartuję, a... - zaczął Szef swym standardowym tonem.

- A ja mam dość. C'est terrible! Idę się przewietrzyć i obczaić co się dzieje. - zadecydował sam za siebie Jacques.

- A Jacques idzie na zwiad. - Szef lubił mieć nad wszystkim pieczę, zresztą dlatego tak na niego mówili.

Postój przeciągnął się w końcu do trzech godzin, w czasie których za oknem co pewien czas pojawiały się jakieś światła, a w połowie tego czasu do przedziału wpadł zdyszany Jaques. I tradycyjnie zafundował wszystkim pobudkę..

- Ces't impossible. Wiem już co się stało. Ces't impossible. - krzyczał urodzony we Francji wędrownik. Był tak rozgorączkowany, że dopiero po chwili zauważył swoje faux-pas. Otóż pomylił przedziały. Znajdujące się w środku towarzystwo patrzyło na niego ze zdziwieniem i pewną dozą nienawiści.

- Pardon. - wybąkał trochę zmieszany, szybko zamknął drzwi i pomknął jak strzała w poszukiwaniu właściwego compartiment..

Kiedy odnalazł wreszcie zagubionych przyjaciół, udało mu się już prawie opanować podniecenie.

- Chciałem powiedzieć wam dlaczego stoimy w szczerym polu, w środku nocy... - zaczął z niezmierną powagą, a wędrownicy poczuli oddech grozy na plecach. Kiedy skończył mówić w przedziale panowała zupełna cisza. A potem zaczął mówić Kostek.



***

- ... stanęli na torach, recytowali fragmenty Listów Heloizy i Abelarda, tak mieli pozostać razem – Kostek zawiesił głos - na zawsze. Przytuleni do siebie i drżący. Potem był szczęk hamulców, przerażona twarz maszynisty, policja, prokurator i czarny worek. Zresztą to już sami wiecie. - zakończył. Przez ostatni kwadrans z przekonaniem, i nie bez talentu, ciepłym głosem opowiadał wymyśloną na poczekaniu historię miłosną bez happy endu.

- Z tymi fragmentami listów to już przesadziłeś. - stwierdził Godot.

- Zdecydowanie. To wcale nie jest wdzięczny temat do żartów. Epitafia też trzeba potrafić pisać. - zawtórował mu Szef patrząc wymownie w niebieskie oczy Kostka.

- Żartów? Macie rację... raczej. - ponuro burknął gawędziarz spuszczając nisko głowę i wzruszając ramionami. Co oni mogli wiedzieć o sztuce? Zdecydowanie był najbardziej oczytany z całej ekipy i miał zadatki na poetę. Samo "Kostek" wzięło się właśnie ze zdrobnienia Konstantego, czyli pierwszego imienia mistrza Ildefonsa.

- Trzymajmy się lepiej faktów, a fakty są, zdaje się takie, że mamy dwa trupy pod pociągiem. - chyba po raz pierwszy od wyjazdu z Warszawy głos zabrał Książę.

- I nic więcej nie wiemy. Nie ma co spekulować. Żal tych ludzi, ale teraz już im nie pomożemy.

- Racja. Śpijmy więc... - Szef nie musiał, albo nie chciał skończyć zdania.

Jednak dopóki pociąg nie ruszył z feralnego miejsca, nikt nawet jednego oka nie zamknął, a cisza stała się niemal grobowa. Kiedy kolejka potoczyła się powoli, Kostkowi, który zdążył jeszcze wyjrzeć przez okno, wydawało się, że widzi w polu dwie niezwykle blade, trzymające się za ręce, postacie.

- Jestem zmęczony, a to pewnie tylko medycy. - pomyślał i odwrócił głowę. Ze strachem popatrzył na twarze swoich towarzyszy, ale wyczytał z nich podobne wątpliwości. Wkrótce wszyscy zasnęli.


***

Niewielka stacja „Przedzagórz", pokryta delikatną warstwa białego puchu, z daleka błyszczała w pierwszych promieniach grudniowego poranka. Pociąg, ciągnięty teraz przez spalinową lokomotywę, powoli zbliżał się do niej krętym i ukrytym pod śniegiem torem, co jakiś czas wypuszczając, czarne jak smoła na tle ośnieżonych świerków, kłęby spalin. Gdy z jękiem zatrzymał się wreszcie na stacji, z ostatniego wagonu wysiadły trzy osoby. Pierwszą była pani Basia, właścicielka pensjonatu „Podgórze", drugą i trzecią zaś dwie opatulone szczelnie postacie, ubrane w wyglądające profesjonalnie i świeżo stroje, przypuszczalnie zakupione za zbyt duże pieniądze. Kierownik pociągu z lekkim zdziwieniem patrzył na opuszczających pociąg, ponieważ spodziewał się zobaczyć jeszcze sześcioosobową grupę, która choć zachowywała się dość dziwnie, sprawiała sympatyczne wrażenie i z pewnością miała wysiąść właśnie tutaj. Może zrezygnowali? Sam nie chciałby zostawać w takiej dziurze, mając przed sobą tylko śnieg, góry, las i śnieg.

Nagle, w jednym z okien trzeciego wagonu ukazała się czyjaś głowa. Był to Miętus, który odczuł silną potrzebę wyjścia do toalety, a gdy zauważył, że zwalniają, wyjrzał sprawdzić co to za stacja. I się zagotowało.
- Ej, chłopaki! To tu, to tu, to tu... - zaczął krzyczeć wędrownik, a mała ilość snu sprawiła, że jego głos brzmiał jak zdarta płyta winylowa w odtwarzaczu DVD.

- To tam. - Kostek zawsze miał skojarzenia „na czasie" z jakimiś elementem poetyckim.

Czterech wędrowników wystrzeliło niczym z armaty i w ciągu pół minuty byli gotowi do wyjścia.

- Wysiadamy, wysiadamy. - zakomenderował Szef

Przeoczyli tylko jeden szczegół. Zapomnieli o Księciu, który drzemał sobie w najlepsze na półce bagażowej należącej do PKP.

- Najjaśniejszy palancie! Wstawaj, wysiadamy! - niezwykle uprzejmie oznajmił mu Godot.

I chłopak posłusznie wstał, zapomniał tylko, że kilka godzin wcześniej przytroczył się do półki paskiem, żeby nie spaść. Przez moment zawisł jak ptak w powietrzu, po czym pasek przerwał się, a on z hukiem wylądował na podłodze. Przy okazji zrobił sobie dziurę w spodniach. Kilkadziesiąt sekund później wszyscy byli już na peronie, a pociąg, podobnie jak wyrwany ze snu Książę, majaczył... w oddali.


***

wtorek, 27 listopada 2007

BP o szkoleniu

Rozpoczynamy sezon na BP - trochę jego nieopublikowanych po polsku tekstów. Może komuś się przydadzą. Może też będziemy się pojawiać częściej. Oddajmy głos Ingonyamie:

Kiedy odwiedzam hufiec żeby zwizytować skautów, zawsze jest wielka parada i zawsze starają się być na niej w jak największej ilości, ale myślę że to jedyny sposób żeby tak duża ich liczba pojawiła się naraz. Myślę że musimy wszyscy czuć - skauci, skautmistrzowie i ja - że to jest , przede wszystkim urzędowa okoliczność, która nie daje zbyt wiele okazji by sprawdzić indywidualne umiejętności chłopców, lub instruktorów.

Staram się więc, kiedy tylko mogę, wziąć wolną godzinę lub dwie żeby poobserwować skautów przy pracy, wtedy kiedy nie są pod bacznym okiem inspekcji.

Zrobiłem tak ostatnio i zauważyłem kilka ciekawych rzeczy, które można by poprawić. Jestem pewien że skautmistrzowie nie wezmą tego za "czepianie się" ale będą przekonani że chce pomóc im w pracy.

W pierwszym miejscu które odwiedziłem, wielu Skautmistzów wyglądało jakby czytali "Skauting dla chłopców tylko raz, a potem odeszli w inne formy treningu, niektóre niezbyt dobre dla chłopców. Tak jak pisałem naszym celem jest wychowanie, tymczasem niektórzy skautmistrzowie zbyt często wracają do form treningu które są im bliskie ale mają niewiele wspólnego z kształtowaniem charakteru.

Za dużo wojskowego drylu, za mało puszczaństwa, to najczęstszy błąd. Sprawić by chłopcy byli zdyscyplinowani "od wewnątrz" - bardziej jak zręczny żeglarz, mniej jak maszynowo działający żołnierz. Idź za radami podręcznika i rozwijaj je.

Baden Powell's OUTLOOKS, June 1910.

środa, 3 października 2007

Komputery to zagrożenie?

Krótki komentarz do strony z ankietą z klas 4-6. Autorka badała preferencje dzieci z klas 4-6 w zakresie działań na komputerze. I tak:
  • 37% używa komputera do gier a 19% do komunikowania się przez internet. To razem 56%. Te aktywności jesteśmy spokojnie w stanie zastąpić normalnymi harcerskimi zajęciami. Bo czyż "dwie flagi" nie są lepsze niż "Halo 3", a plotki z przyjaciółĸami z zastępu, lepsze niż czat na onecie? Prawidziwe emocje, prawdziwe doznania wszystkich zmysłów - tego komputer jeszcze nie potrafi.
  • 21% najchętniej gra w gry przygodowe, a 11% w gry strzeleckie. Do tego dochodza gry logiczne i strategiczne i mamy już ponad 45% dzieci. Nim wszystkim możemy zaproponować działania, które pozwolą sprawdzić się w realnych przygodach, zagadkach wymagających logiki i wielkich bitwach.
  • W grach najbardziej ceni się: grafikę i muzykę, możliwość wpływania na losy bohaterów i realizacji marzeń, a także humor. To wszystko a nawet więcej może dać harcerstwo, tylko jakoś nie może tego wypromować.
Niechaj żywi nie tracą nadzieji, tylko myślą jak zmienić tą sytuację

niedziela, 23 września 2007

Co najpierw?

Jajko czy kura?
Problem jest następujący - planujemy pracę drużyny i szukamy pomysłów na pracę. Czy jedynym źródłem tych pomysłów powinny być potrzeby wychowawcze harcerzy?

ODP 1. TAK
Jesteśmy w organizacji wychowawczej i naszym celem jest wychowanie harcerzy. W związku z tym należy planować pracę stawiając sobie cele wychowawcze wynikające z potrzeb wychowawczych, a co za tym idzie planować działania wychowawcze zmierzające do wychowania harcerzy. Jeśli działanie nie będzie odpowiadało na wychowawczą potrzebę harcerza, nie jest nam potrzebne, bo nie prowadzi do wychowania harcerza do ideału. Podejście to może zaowocować dopisywaniem potrzeb wychowawczych po wymyśleniu działania, czego należy uniakć

ODP 2 NIE
Każde działanie organizowane przez w miarę rozgarniętego drużynowego harcerzy, ma walory wychowawcze. Nie należy wobec tego kierować się wyłącznie potrzebami harcerzy, powinny być one większością inspiracji. Można do tego dołożyć pomysły które harcerzy zachęcą i nakręcą, a walory wychowawcze mają w podtekście, i to takie które niekoniecznie odpowiadają konkretnym potrzebom wychowawczym harcerzy.

A wy co myślicie? Jak dobrze pójdzie to będą pod spodem komentarze :)

niedziela, 9 września 2007

Nawrócenie czy zdrada?

Poniżej list-artykuł hm. Jacka Garbolińskiego HR - drużynowego z Pragi Płn, który ... ( no sami przeczytajcie) - mam nadzieje że autor nie będzie miał mi tego za złe.

Służbę harcerską rozpocząłem w 1974 roku w drużynie zuchowej, w tym roku złożyłem Obietnicę Zucha.
W 1977 r. wstąpiłem do 259 Warszawskiej Drużyny Harcerzy. W 1978 r. złożyłem Przyrzeczenie Harcerskie oraz ukończyłem kurs zastępowych , w roku 1980 kurs przybocznych.

Od 1984 r. pełniłem służbę w 62 Szczepie Harcerskim, najpierw jako przyboczny, a w 1985r., po ukończeniu kursu drużynowych zostałem mianowany na funkcję drużynowego 62 WDH „Szczęśliwego Traktu”. W trakcie służby wojskowej, ze względu na liczebność drużyny ( 96 harcerek i harcerzy w trzech plutonach ) podzielono ją na trzy inne : 62 WDH „Orla”, 62 WDH „Sulima” im. Zawiszy Czarnego, oraz 62 WDH „Wenetowie”.
W 1988 r. wróciłem z wojska i objąłem funkcję drużynowego „Wenetów” , przemianowując drużynę na 62 WDH „Gaudium”. W 1990 roku „Gaudium” pojechało na samodzielny obóz drużyny, w 1996 roku zostałem mianowany na funkcję szczepowego Szczepu 62 WDHiGZ „Polanie” im. Króla Bolesława Chrobrego.

W 2006 roku zostałem odznaczony Srebrnym Krzyżem za zasługi dla ZHP.

Dumny jestem z „Szcześćdziesiątych Drugich” i z tego, że Hufiec nosi imię Wigierczyków – to moje osiągnięcia dosyć wymierne. Cieszyć się będę, jak będzie się mnie dobrze wspominać – porażką będzie to, jak się szybko o mnie zapomni, ale cóż – życie …

A oto przebieg mojej służby w datach :

p.o. drużynowego 62 WDH „Szczęśliwego Traktu” 13.01.1985 12.09.1985
drużynowy 62 WDH „Szczęśliwego Traktu” 12.09.1985 29.09.1989 r.
Przyznanie stopnia przewodnika, Zobowiązanie Instruktorskie L.9/86 29.12.1986 r.
Komendant jednostki NAZ L.1/88 25.01.1988 r.
Członek Rady Hufca L.11/88 12.12.1988 r. L.10/90 28.11.1990 r.
Przyznanie stopnia podharcmistrza L.1/90 30.01.1990 r.
Kwatermistrz jednostki obozowej HAL’90 L.4/90 29.06.1990 r.
Członek komendy hufca L.4/91 27.03.1991 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’91 – obóz stały 62 WDH L.6/91 17.06.1991 r
Komendant jednostki obozowej HAL’92 – obóz stały 62 WDH L./92 1992 r
Komendant jednostki obozowej HAL’93 – obóz stały 62 WDH L./93 1993 r
p.o. drużynowego 62 WDH „Orla L.4/94 10.06.1994 r. L.4/1997 18.06.1997 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’94 – obóz stały 62/322WDH L.5/94 17.06.1994 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’95 – obóz stały 62 WDH L.5/95 20.06.1995 r.
Przewodniczący Ruchu Programowo Metodycznego „Bractwo” L.2/96 29.02.1996 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’96 – obóz stały 62 WDH L.5/96 24.06.1996 r.
Komendant Gniazda Harcerskiego podczas Polowej Zbiórki Hufca w Choszczówce L.6/96 27.09.1996 r. Zwolnienie z funkcji namiestnika Harcerskiego w komendzie hufca L.7/96 05.11.1996 r.
Komendant Szczepu 62 WDHiGZ L.8/96 12.12.1996 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’97- obóz stały RPM „Bractwo” L.4/97 18.06.1997 r.
Przyznanie stopnia harcmistrza L.11/97 (komendant Ch. Stołecznej) 3.11.1997 r
Członek Komisji Stopni Instruktorskich Hufca Warszawa Praga Północ L.9/97 14.11.1997 r.
Komendant jednostki obozowej HAZ’98 – zimowisko 62 WDH L.1/98 29.01.1998 r.
Namiestnik Starszoharcerski L.3/98 18.03.1998 r. (Powołanie z ważnością od dnia 01.11.1997 r.) L.4/1998 29.04.1998 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’98 – obóz stały 62 WDH L.5/98 18.06.1998 r.
Przewodniczący Kręgu Instruktorskiego przy Szczepie 62 WDHiGZ L.6/98 09.11.1998 r.
Opiekun drużyny próbnej 62 WDH „Poraj – Bogoria” L.3/99 10.05.1999 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’99 – obóz stały 62 WDH L.4/99 19.06.1999 r.
Członek Sądu Harcerskiego L.10/99 05.12.1999 r.
Komendant jednostki obozowej HAZ’2000 – zimowisko 62 WDH L.2/2000 28.01.2000 r.
Komendant jednostki obozowej HAZ’2001 – zimowisko 62 WDH L.1/2001 19.01.2001 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’2001 – obóz stały 62 WDH L./01 2001 r.
Komendant jednostki obozowej HAL’2007 – obóz stały Kręgu Płaskiego Węzła

Rok 2007 jest dla mnie szczególny. Właśnie teraz podjąłem decyzje o zmianie organizacji. Przechodzę do ZHR.

Pewnie usłyszę nie jeden raz, że nie tak to powinno się być, że jest jeszcze wiele do zrobienia, że Związek jest na zakręcie a ja właśnie teraz uciekam …
Tak naprawdę to nie jest pierwszy zakręt Związku, w którym uczestniczę jako harcerz i instruktor, ale ostatni. Doszedłem do wniosku, że zamiast walczyć z wiatrakami, spożytkuję swoje siły do pracy wychowawczej, tyle że w organizacji, która zachowa tradycyjne brzmienie Prawa Harcerskiego i tradycyjny (jak dla mnie) system stopni, metodykę opartą o pracę systemem zastępowym, ponadto zachowa charakter społecznej pracy oraz będzie umożliwiała mi posiadanie większego wpływu na to, co się niej dzieje.
W ZHP takich możliwości nie ma lub za niedługi czas nie będzie. Jest to organizacja, która posiada i posiadać zapewne będzie etatowych pracowników, tzw. urzędników harcerskich, którym daleko do roli wychowawców, których wizja obecnego harcerstwa jest porażająca, dlatego, że ich wzrok nie sięga dalej niż leżące na biurku dokumenty. Niestety, zza sterty wyprodukowanych przez samych siebie dokumentów nie widzą harcerek i harcerzy, umysły ich zaprzątnięte są myślą: jakby jeszcze raz wykrzesać z siebie silę do kolejnej kadencji. Co gorsza, walka o kolejne głosy zajmuje im coraz więcej czasu, zgadzają się na środowiska-widma tylko po to żeby zyskać popleczników, a to z kolei doprowadza do tworów : hufce bez harcerzy, po to, żeby zarobić na akcji letniej, mieć gdzie pojechać na letni wypoczynek, bo można … bo za pracę na obozie można otrzymać wynagrodzenie – o zgrozo! młodzi instruktorzy patrzą i uczą się. Ale czegoż można oczekiwać od ludzi, których czas zatrzymał się w miejscu – ich dwie kadencje na funkcji komendantów hufców, chorągwi trwają zgoła kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat!
Dodatkowo, ludzie ci stoją na straży niedopuszczenia młodych gniewnych na swoje funkcje – wszak demolka, którą zrobiliby ci rewolucjoniści zniszczyłaby ich świat. Mało tego, będą oni nieustannie twierdzić, że „na dole” wszystko jest w porządku – system zastępowy funkcjonuje, kształcenie też, oczywiście wychowanie w idei harcerskiej także – pozostaje nam tylko stać na straży Statutu – w domyśle – „oni” muszą go przestrzegać, my może trochę mniej… STOP! Bo mógłbym przytaczać tutaj jeszcze wiele przykładów i przypadków niewłaściwego funkcjonowania ZHP. Oczywiście wg mojej oceny …

Mam nadzieję, że powody, które tutaj przytoczyłem wystarczają wam, choć pewnie nie dla wszystkich są one trafne … To oczywiście kwestia zapatrywań. Ci, którzy mnie znają, wiedzą nie od dziś, że sympatyzowałem z ZHR-em i miałem do niego zawsze ciągoty. Wystarczy popatrzeć na mundury 62 WDH „Gaudium” oraz na regulamin stopni i sprawności.

Odchodząc mam jednak nadzieję na kontakt z Wami, tymi, których znam, na pomoc tak z jednej strony jak i z drugiej. I choć obie organizacje, ZHP i ZHR nie będą raczej w najbliższym czasie skłaniać się ku połączeniu (za kilka lat, kto to wie …) to ja jestem przekonany, że nasze wspólne działania są jak najbardziej możliwe.

Mam przesłanie (kurczę, jak to brzmi …) zwłaszcza dla naszych instruktorów, naszego hufca, KPW, szczepu.
Jedną z dewiz Wigierczyków było powiedzenie :
„ … To nie tytuły przynoszą zaszczyt ludziom, to ludzie przynoszą zaszczyt tytułom …” – pamiętajcie o tym wybierając na kolejną kadencję, będąc wybieranymi, nawet wychowując następne pokolenia zastępowych czy drużynowych. To ważne, żebyście mieli poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Ja mam …

Czuwajcie, a dobrze …
_________________
hm Jacek Garboliński HR
Mazowiecka Chorągiew Harcerzy
62 WDHy "Templum"
Oczywiście wypada cieszyć nam się z przejścia do ZHRu prężnego środowiska. Na pytanie czy to zdrada czy nawrócenie, odpowiada już autor. Mamy to szczęście (albo tylko ja mam) że działamy w organizacji, która podziela nasze ideały. Nie wszyscy tak mają.

Zjazd ZHP

Prowadzący 35 nadzwyczajny zjazd ZHP wymusił właśnie zajęcie miejsc przez Delegatów przy pomocy komendy Baczność. Musztra to jednak bardzo przydatna rzecz. Bardzo...

O! Drugi raz! A nie - to wszystko po to by wprowadzić Sztandar i zaśpiewać hymn.

Być może pojawią się tutaj kolejne smaczki ze zjazdu.

sobota, 8 września 2007

Przeslanie od szefa skautow amerykanskich

Wywiad który był inspiracja dla poprzedniego postu, okazał się być źródłem kilku smakowitych cytatów, które warto w tym miejscu przytoczyć.
Anglojęzyczni mogą zapoznać się z tym tekstem tu:http://www.forbes.com/leadership/2007/09/04/mazzuca-ceos-leaders-lead-citizen-cx_mk_0904scouts.html

Forbes: Rzadko słyszy się o szefach Boy Scouts of America, albo o tym co dzieje się we władzach organizacji. Jeśli ludzie myślą o skautingu, myślą lokalnie. Czemu nie słyszymy nic o szefie BSA?

Naszym celem jest sprawienie by wolontariusze odnosili sukcesy. [...]

Ciekawe że u nas jest dokładnie odwrotnie - kogo obchodzi kto został hufcowym, ale wszyscy interesują się przewodniczącym

Chcemy zająć się palącym problemem społeczeństwa amerykańskiego - otyłością.
Wykorzystamy 100-lecie skautingu, żeby przypomnieć społeczeństwu o naszej organizacji.
A my? Czym się zajmujemy? Po co nam 100-lecie?

Koniec ognisk

Ten post nie będzie o tym że coraz ciężej teraz o dobre miejsce gdzie naprawdę można palić ogniska. Tym razem o czymś zupełnie innym
He recalled how he got started in a camp in Northern California decades ago, long before MySpace replaced the campfire, before the Internet replaced the outdoors.

To cytat z artykułu amerykańskiego "Forbes'a" o nowym szefie Boy Scouts of America. Po polsku brzmi to mniej więcej tak:.
Wraca myślami do chwil kiedy zaczynał na obozie w Północnej Kalifornii lata temu, długo przed tym jak MySpace zastąpiło ognisko, przed tym jak Internet zastąpił życie na lonie natury.
Czy tylko żyjący w krainie e-maili i zagródek amerykańscy menedżerowie myślą, że już nie ma ognisk? Czy YouTube, odtwarzacze mp3 albo MySpace mogą zastąpić trzaskające polana w ognisku? A może w Stanach już zastąpiły, a my musimy poczekać?

Moim zdaniem, wszystko w naszych rękach. Każdy z nas zna wartość leśnej wycieczki, obcowania z przyrodą i poznawania jej. Każdy z nas wie, że internetowe przyjaźnie i nawet najwymyślniejsze filmiki nie zastąpią tego co czuje każdy harcerz w swoim sercu. Powinniśmy o tym pamiętać

środa, 5 września 2007

Pokazać się?

Wpadamy tu z rzadka. Głównie dlatego że (w moim przypadku) posiadam dylemat czy nie lepiej zamiast pisać i mądrzyć się w internecie, zrobić jakąś porządną harcerską imprezę. Ale teraz nie będzie się zastanawiał tylko wkleje kawałek porządnej promocji drużyny. Naprawdę bardzo dobrze przygotowana rzecz. Pozdrawiamy 6 GDHy i hufiec Zbroja.